Motywacja

Byłam bez motywacji, bez energii, z szalejącymi hormonami – wywiad z Magdaleną Sobieską, laureatką Motywatora 2015 w kategorii Metamorfoza

16.03.2026 Redakcja

Mogę porównywać siebie z tamtego zdjęcia, do tych sprzed 10 lat (z czasów Fitness Motywatorów 2015) i do aktualnych. Patrzę na te porównania i wiem, jaką drogę przeszłam, jaki progres osiągnęłam. Nie tylko w kwestii wagi, ale wiary w samą siebie. Jak mam gorsze chwile i brak motywacji, wracam sobie do nich.

Redakcja FM: Co lub kto zainspirował Ciebie do wzięcia udziału w plebiscycie Fitness Motywatory w 2015 roku?

Magdalena Sobieska: Zainspirowały mnie przede wszystkim osoby, które pisały wtedy do mnie, że przekonałam ich do ruchu, do zadbania o siebie. Pisały o drodze, która wcale nie jest aż taka ciężka, jeśli tylko podejmie się decyzję i chce się w niej wytrwać. Miałam wtedy jakąś lekkość przekazywania tej motywacji innym.

Dużo się u Ciebie od tamtego czasu zmieniło?

MS: Więcej niż bym chciała. Poza prywatnymi perypetiami to coś, co na pewno miało bardzo duży wpływ na moją sprawność fizyczna, to zdiagnozowanie u mnie endometriozy oraz adenomiozy. W 2021 przeszłam w związku z tym bardzo poważną operację, co ma ogromny wpływ na moje fizyczne, jak i psychiczne samopoczucie. Niestety z endometriozy na dzień dzisiejszy nie da się wyleczyć. Jest walka z bólem mimo operacji. Są dni lepsze i dni gorsze, ale to właśnie ruch sprawia, że czuję się lepiej. Najgorsze w tej chorobie to nie robić nic, nie wzmacniać mięśni, nie trzymać zdrowej diety. Dlatego nieustannie sama choroba napędza mnie do działania, a jak zaczyna bardziej boleć to wiem, że sobie trochę odpuściłam a organizm od razu na to reaguje. Taki obecnie mój osobisty zdrowotny motywator.

Jakie były najważniejsze zmiany w Twoim stylu życia, które przyczyniły się do Twojej metamorfozy?

MS: Dostosowanie diety do moich potrzeb, zaprzyjaźnienie się z wagą kuchenną, rezygnacja z alkoholu oraz regularność w treningach.

Jakie wyzwania napotkałaś podczas swojej drogi do osiągnięcia celów fitness?

MS: Nie ulegam pokusom. Z jednej strony to wydawać by się mogło być najtrudniejsze. Sytuacje, gdy wszyscy zajadają się pizzą lub lodami w upalny dzień, są nie lada sprawdzianem. Jednak z drugiej, jak już się zdecydowałam na zmianę, to robiłam wszystko, aby do niej dążyć oraz osiągnąć swój cel. Tak też się stało.

Obserwujemy, że lubisz jazdę na rowerze. Rower to popularny środek transportu i treningu – jak często korzystasz z roweru w swojej codziennej rutynie?

MS: Gdybym mieszkała w mieście pewnie korzystałabym dużo częściej niż mieszkając na wsi. Rower jest dla mnie ogromną odskocznią. To czas, gdy mogę się odciąć i skupić na własnych myślach, planach. Wszyscy moi najbliżsi wiedzą, że jak jestem na rowerze to mogą dzwonić jedynie w ważnych sprawach – gdyby coś się działo – inaczej nie odbieram wtedy telefonu. Jak tylko jest sezon rowerowy i pogoda pozwala, to jeżdżę rowerem do pracy, do swojego studia (25km w jedną stronę). W chłodniejsze dni, zimą – korzystam z domowego trenażera. Kocham rower, ale kocham też, gdy jest przynajmniej te 15 stopni na plusie, stąd moja rowerowa rutyna jest zależna od pory roku.

Czy masz ulubione miejsce, gdzie lubisz jeździć? Co sprawia, że jest dla Ciebie wyjątkowe?

MS: Mam wiele takich miejsc, zależnie od czasu jaki mam na rower. Ale najczęściej, gdy mam niewiele czasu a chce pokręcić, to jeżdżę do Radziejowic. To taka trasa na 40-50 km zależnie, którędy pojadę. Mam tam swoją ulubioną ławeczkę w parku, na której robię chwile odpoczynku i obserwuję ludzi spacerujących po parku. Kocham to robić! Zawsze tworzę sobie wtedy w głowie różne historie, szczególnie obserwując starsze pary. Patrzę na ludzi, na ich emocje i zastanawiam się jaki bagaż dźwigają. Często też mam tam okazję poobserwować fotografów podczas sesji ślubnych i narzeczeńskich. Z racji tego, że sama 15 lat zajmowałam się taką fotografią, to lubię sobie popatrzeć, jak pracują inni. Nawet nie raz sama byłam w tym parku w roli fotografa, więc to chyba tak z sentymentu, choć już do fotografii ślubnej nie wrócę.

Jakie znaczenie mają dla Ciebie zdjęcia, które publikujesz w mediach społecznościowych? Co chcesz przez nie przekazać innym?

MS: Zależy które i na którym profilu 😉 Mój fotograficzny profil, kieruje przede wszystkim do klientów, szczególnie kobiet. Zdjęcia, ale przede wszystkim rolki, które tworzę, chcę aby trafiały do kobiet, które potrzebują kopniaka do zrobienia czegoś dla siebie, do nauczenia się swojego ciała, akceptacji, do polubienia siebie na zdjęciach ale i w realu.

Z drugiej strony profil „moveyourass” to profil, który stworzyłam lata temu, niedługo przed plebiscytem Fitness Motywatory 2015 i tak mam go od tamtego czasu. Jest to bardziej prywatny profil, na którym bardziej pokazuję siebie od tej innej strony – nie Magdy fotografki, ale kobiety, która ma też swoje wzloty, upadki, cele, kolejne walki z wagą i zdrowiem, lepsze oraz te gorsze dni. Mimo wszystko nadal staram się pokazywać na tym profilu swój sportowy styl życia, od 4 lat opanowany przez rower szosowy.

Czy masz jakieś szczególne zdjęcie, które uważasz za symbol swojej metamorfozy?

MS: Lubię wracać do zdjęcia sprzed 15 lat, na którym wyglądam tak, jak nigdy już nie chciałabym wyglądać. Byłam bez motywacji, bez energii, z szalejącymi hormonami i sporą nadwaga, której nie mogłam zrzucić od czasu porodu. Jednak okazało się, że wystarczyło wprowadzić w swoim życiu pewne zmiany, które dodały mi chęci do życia, nadziei. Zaczęłam wierzyć, że się da, zawzięłam się w walce o siebie i udało mi się to osiągnąć.

Mogę porównywać siebie z tamtego zdjęcia, do tych sprzed 10 lat (z czasów Fitness Motywatorów 2015) i do aktualnych. Patrzę na te porównania i wiem, jaką drogę przeszłam, jaki progres osiągnęłam. Nie tylko w kwestii wagi, ale wiary w samą siebie. Jak mam gorsze chwile i brak motywacji, wracam sobie do nich. Sama stałam się swoją własną motywacją, bo sama sobie pokazałam, że potrafię. Jeśli raz się udało, to zrobię to też kolejny raz i za każdym razem, gdy będzie trzeba podjąć się tej walki od nowa.

Jakie rady dałabyś osobom, które chcą zacząć swoją drogę do zdrowego stylu życia?

MS: Największy krok to sama decyzja. Nie odkładaj jej na potem, idealny czas nigdy nie nadejdzie. Zawsze będzie coś stało na przeszkodzie, zawsze będą myśli “nie, teraz nie mam na to czasu”, albo „a co jeśli się nie uda?”. Jeśli nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz! Podjęcie decyzji i wytrwanie w niej to klucz do sukcesu. Nie ma półśrodków. Chcesz albo nie chcesz. Wybór należy tylko do Ciebie. To Twoje ciało i Twoje decyzje! Pamiętaj!

Udostępnij:

Podobne artykuły

Więcej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera i otrzymuj najnowsze wiadomości ze świata fitness.